Pieniądze pachnące ropą

Felieton
SPORT24.PL
Arabscy szejkowie są w stanie wydać na sport każdą sumę. Kupują, budują, inwestują na potęgę. Tam, gdzie do niedawna sportem były polowania i biegi wielbłądów, teraz ściągają gwiazdy futbolu, Formuły 1, czy golfa. Dubaj skusił Tigera Woodsa, by pierwsze pole golfowe zaprojektował specjalnie dla niego.
Pele otwierający halę sportową w Katarze, Arsenal i Manchester United budujące swoje piłkarskie akademie w Dubaju, czy Manchester City rozgrywający spotkanie w Abu Zabi – to już codzienność. „The Citizens” – to dzisiaj omalże klub państwowy. Właściciel – szejk Mansour bin Zayed al Nahyan – to członek rodziny rządzącej. Chce by jego klub był najlepszy na świecie. Póki co, mimo rekordowych wydatków, idzie średnio. Ale szejk może poczekać. Gdy dookoła szalał kryzys, nad brzegami Morza Arabskiego praktycznie nie odczuli jego skutków. Tradycji kibicowania i uprawiania sportu tam nie ma, ale są olbrzymie pieniądze. To dlatego sezon Formuły 1 rozpoczyna się w Bahrajnie, a Anglia i Brazylia rozegrały mecz w Dausze. W obu przypadkach nie zastanawiano się czy warto. Po prostu wystawiono szejkom gigantyczne faktury.
Dubai Sports City to jedno z największych sportowych miasteczek świata. Mieszka w nim blisko 60 tysięcy ludzi. Infrastruktura sportowa jest fantastyczna. To właśnie tam stoi akademia Manchesteru United. Dubaj przekonał klub do jej budowy płacąc kilkadziesiąt milionów funtów. W zamian United przylecieli w styczniu na kilka dni sowicie opłacanego treningu. Klub z Manchesteru nie jest jedynym korzystającym z hojności szejków. Centrum sportowe Aspire Zone regularnie gości wielkie kluby z Barceloną na czele.
Inwazja inwestorów znad Zatoki trwa już od dobrych kilku lat. Państwowe linie lotnicze Emirates, sponsorowały Chelsea Londyn. Dziś płacą Arsenalowi – za 100 milionów funtów wykupiły nazwę stadionu – Emirates Stadium. Linie Etihod z Abu Zabi sponsorują klub Mansona bin Zayeda al Nahyana – Manchester City. Niedawno Portsmouth przejął biznesmen z Dubaju, który szybko odsprzedał klub Saudyjczykowi Ali al Farajowi. Lista jest znacznie dłuższa. Już dziś są chętni na przejęcie Evertonu, a na zadłużony Liverpool „poluje” konsorcjum z Dubaju. Kilka miesięcy temu konsorcjum z Emiratów przejęło udziały w najstarszym klubie świata – Notts Country. Za 2,7 miliona funtów rocznie zatrudniono w nim Svena Gorana Erikssona, w roli dyrektora sportowego. Suma zawrotna, szczególnie jak na czwartą ligę…
Nie tak dawno głośno było o rosyjskich biznesmenach, którzy na potęgę kupowali kluby piłkarskie. Jednak nawet potężny Roman Abramowicz, musie liczyć się ze zdaniem Władimira Putina. Szejkowie nie mają takich problemów – duża część z nich to przedstawiciele panujących rodów. W dodatku kryzys był dla nich łaskawszy niż dla Rosjan.
Biznesmeni znad Zatoki początkowo próbowali budować wielki futbol u siebie. Za olbrzymie kwoty sprowadzali gwiazdy. W Katarze swego czasu grali Gabriel Batistuta, Marcel Desailly, Romario, czy Jacek Bąk. Przez pewien czas w Dubaju występował też Pep Guardiola. Wszystkie gwiazdy były jednak mocno po trzydziestce i nie ukrywały, że chodzi im głównie o pieniądze. Szejkowie doszli do wniosku, że nie ma sensu płacić za „probówkę” poważnego futbolu. Zaczęli inwestować w kluby z największej ligi świata – Premiership. Angielska piłka jest znana i kochana na całym świecie, więc nie było lepszego miejsca żeby się lansować. Legenda mówi, że nawet Osama bin Laden, w swoich londyńskich czasach chodził na mecze Arsenalu.
Jednak nawet wielkie sukcesy osiągane za pieniądze szejków, w dalszym ciągu będą cudze. Ludzi znad Zatoki trudno przekonać do sportu. Otyłość jest tam jednym z największych problemów. Mieszkańcy przyzwyczaili się, że dobrobyt i bogactwo jest po to, by inni coś za nich robili. Dlatego próbowali „podkupić” sportowców z innych krajów. W zamian za zmianę obywatelstwa, mieli dostać do kilku milionów euro. W 2004 roku Katar próbował zbudować reprezentację w oparciu o zawodników z Bundesligi, którzy nie mieli szans na występ w swoich drużynach narodowych. Długi czas negocjowano z Brazylijczykiem Ailtonem. Ostatecznie FIFA jeszcze bardziej zaostrzyła przepisy o zmianie obywatelstwa.
Dziś szejkowie wybudowali wspaniałe akademie piłkarskie, gdzie ściągają zdolnych zawodników z całego świata. Liczą, że nad Zatoką im się spodoba i sami wystąpią o obywatelstwo. Wówczas powstanie drużyna, godna występu na mundialu w 2022 roku, o który Katar usilnie się stara.
Autor: Bartek Fabiański
Źródło: Sport24.pl
Wyświetleń: 1563










Blipnij








