Felieton: Ostatni lot

Felieton
SPORT24.PL
Monachium, 6 lutego 1958 roku – to miejsce jednej z największych tragedii w historii futbolu. W katastrofie lotniczej zginęły 23 osoby, w tym ośmiu piłkarzy Manchesteru United.
Zawodnicy wracali czarterowym samolotem Elizabethan, po ćwierćfinałowym meczu Pucharu Mistrzów z Crveną Zvezdą. W Belgradzie padł wynik 3:3, który dawał Manchesterowi awans do półfinału. W drodze powrotnej do Anglii samolot, zgodnie z planem, miał międzylądowanie w Monachium. Przerwa na tankowanie miała trwać około 20 minut, a pasażerowie nie opuszczali pokładu. Specjalnie wyczarterowany samolot był wizytówką British Airways, a dwójka pilotów należała do najbardziej doświadczonych. Podczas dwóch prób startu z lotniska w Monachium, piloci usłyszeli dziwne odgłosy dobiegające z silników maszyny. Postanowili ją dokładnie sprawdzić.
Dodatkową przeszkodą były obfite opady śniegu. Wiele lotów zostało odwołanych. Podobnie miało być także w tym przypadku. Duncan Edwards wysłał nawet telegram do Mrs Dorman, u której wynajmował pokój: „Wszystkie loty odwołane. Przylatuję jutro. Duncan”. Depesza dotarła następnego dnia około 17:00, kilkanaście godzin po katastrofie…
Po sprawdzeniu samolotu, piloci zdecydowali się lecieć. Podczas trzeciej próby startu pasażerowie na pokładzie Elizabethan zamarli. Samolot toczył się po zaśnieżonej płycie lotniska. Nabierał szybkości, po czym tracił moc, nie mogąc oderwać się od ziemi. Pasażerowie przeżywali straszne chwile. Irlandczyk Liam Whelan głośno się modlił. Roger Byrne trząsł się ze Stachu. David Pegg przesiadł się na wolne miejsce w tylnej części samolotu – uważał, że tam będzie bezpieczniej.
Samolot jechał pasem startowym ponad minutę. Nie zdołał wznieść się w powietrze. Przerwał ogrodzenie, przejechał przez drogę i uderzył w budynek. Maszyna rozpadła się na dwie części. W tej od strony ogona wszyscy zginęli. Siła zderzenia była tak duża, że kilka osób zostało wyrzuconych z kadłuba. Inni zdołali go opuścić o własnych siłach. Wśród nich był Harry Gregg, który wrócił do wraku i wyciągnął z niego Bobby’ego Charltona i Dennisa Violetta.
Rannych natychmiast przewieziono do szpitala Rechts der Isar w Monachium. Duncan Edwards przez 15 dni walczył tam o życie. Niestety odniesione obrażenia były zbyt poważne. Edwards był jednym z najbardziej utalentowanych piłkarzy w historii angielskiego futbolu. Już w wieku 16 lat debiutował w I lidze, a mając zaledwie 18 po raz pierwszy zagrał w reprezentacji. Był najlepszym młodym debiutantem. Jego rekord pobił dopiero w 1998 roku Michael Owen. W kościele w rodzinnym mieście Edwardsa – Dudley, znajduje się witraż z jego wizerunkiem.
Mattowi Bubsy lekarze dawali zaledwie 50 procent szans na przeżycie. W szpitalu spędził 71 dni. Ksiądz dwukrotnie udzielał mu ostatniego namaszczenia. Po ponad dwóch miesiącach wygrał walkę ze śmiercią i powrócił do Manchesteru.
W katastrofie zginęły 23 osoby. Byli wśród nich także dziennikarze. Jednym z nich był dawny bramkarz reprezentacji Anglii – Frank Swift.
Ofiary katastrofy upamiętnia „monachijski zegar”, który umieszczono na ścianie trybuny East Stand na Old Trafford. Wskazuje datę 6 lutego 1958 roku. Poniżej umieszczono tablicę w kształcie boiska z nazwiskami ofiar. Wyjątkową formą pamięci jest wiersz – „The Flowers of English football, the Flowers of Manchester”.
Autor: Bartek Fabiański
Źródło: Sport24.pl
Wyświetleń: 1496










Blipnij








