Piłka Nożna Sport24.pl » Piłka Nożna » Aktualności
A A A Drukuj Kanały RSS

Adieu Les Blues

2010/06/24 20:27
Adieu Les Blues
Felieton
SPORT24.PL

Zaledwie jedna strzelona bramka i jeden zdobyty punkt. Dwie dotkliwe porażki i w efekcie ostatni miejsce w grupie - oto sportowy bilans reprezentacji Francji z mundialu 2010.

Liczby są dla "Trójkolorowych" bezwzględne, ale to nie wyniki zapadną w pamięć milionom kibiców na całym świecie. Fatalna atmosfera i publiczne pranie brudów to francuski "savoir-vivre" 2010. Podczas mistrzostw w RPA jak nigdy uwidoczniły sie podziały i konflikty w szatni "Trójkolorowych". Dziennikarze od dawna opisują układy między piłkarzami - to kto kogo lubi, a kto nie. Podziały sięgają różnic religijnych, a nawet rasowych. Wywiad Sidneya Govou dla "L'Equipe" zdaje się potwierdzać tę tezę. Napastnik Olympique Lyon wyznał w nim, że w sporcie podobnie jak w życiu kolor skóry ma znaczenie. Stąd niechęć francuskiej szatni dla pupilka Raymonda Domenecha - Yoanna Gurcuffa - kreowanego na następcę Zinedine'a Zidane'a. Piłkarz Bordeux był na boisku ignorowany przez partnerów. Mówi się nawet, że "klan Arsenalu", czyli Henry, Gallas, Diaby i Sanga, wymusili posadzenie go na ławce w spotkaniu z Meksykiem. Brak akceptacji dla Gurcuffa wynika z jego pochodzenia. Wykształcony biały chłopak z dobrze sytuowanej rodziny wzbudza niechęć większości czarnoskórych piłkarzy, wychowanych w biednych dzielnicach.

Gdy w kadrze grał Zinedine Zidane, spory w szatni udawało się przykryć niezłymi wynikami. To w znacznej mierze dzięki dobrej grze "Zizou", Domenech zachował posadę po mundialu w Niemczech. Jego geniusz pozwolił Francuzom wierzyć w medale wielkich imprez mimo kontrowersyjnych metod "selekcjonera dziwaka". Euro 2008 skończyło się klapą i na jaw wyszły zgrzyty miedzy pokoleniem mistrzów świata '98 a piłkarzami młodego pokolenia. Symbolem konfliktu była scysja w autokarze reprezentacji, kiedy Samir Nasri zajął miejsce "nietykalnego" Henry'ego. Sam trener katastrofą w Austrii i Szwajcarii zbytnio się nie przejął. Już kilkadziesiąt minut po przegranej z Włochami, na konferencji prasowej poprosił o rękę swoją wieloletnią partnerkę...

Eskalacja napięć podczas mistrzostw w RPA wisiała w powietrzu od samych przygotowań. Zgrupowanie w górskim kurorcie, w pełnej izolacji sprzyjało tylko potęgowaniu frustracji. Punktem kulminacyjnym był mecz Francja - Meksyk. W przerwie Raymond Domenech zwrócił uwagę Anelce, by ten grał bardziej na środku ataku, bliżej pola karnego. Zadufany w sobie zawodnik odparł do trenera: "Va te faire" enculer, sale fils de puta" (spier... skur...). Na drugą połowę piłkarz Chelsea już nie wyszedł, a całą sprawę na okładce opisał L'Equipe. Francuska federacja zareagowała natychmiast wyrzucając Anelkę z kadry. Natomiast piłkarzy, z kapitanem Patrice Evrą na czele, bardziej od całego zdarzenia oburzył fakt, że ktoś z drużyny wyniósł historię do prasy. Podejrzenia padły na Gurcuffa i trenera od przygotowania fizycznego Roberta Duverne'a. Podczas treningu kilka dni po meczu z Meksykiem, doszło do bójki Evra - Duverne, po której piłkarze zeszli z boiska i odmówili udziału w dalszych zajęciach. Następnie wystosowali list poparcia dla Nicolasa Anelki, podpisany przez wszystkich zawodników. "Wielki cyrk" - komentował L'Equipe. Zażenowanie było tak duże, że do dymisji podał się dyrektor reprezentacji Jean - Louis Valentin.

W reakcji na skandaliczne zachowanie zawodników dwóch sponsorów reprezentacji - bank Credit Agricole i sieć szybkich restauracji Quick - wycofały spoty z udziałem reprezentantów. Znamienny był też komentarz Zidane'a, który stwierdził, że z mundialu 2010 świat zapamięta mistrza świata i zachowanie francuskich piłkarzy.

Prasa nie zostawiła na "Trójkolorowych" suchej nitki. "Le Figaro" napisało - codziennie wydawało się, że piłkarze robią coś głupiego, po czym następnego dnia okazywało się, że to wczorajsze nie było aż tak złe. Kapitana Patrice Evrę nazwano "przywódcą gangu".

Nielubiany i nierozumiany Domenech został na stanowisku po Euro 2008 głównie dzięki poparciu Jeana - Pierre'a Escalettesa. Klęska na mistrzostwach jest także jego klęską. Do przyjaźni z trenerem już głośno się nie przyznaje.

Dziś kraj o jednym z największych futbolowych bogactw pogrążony jest w chaosie i kłótniach. Jednak kibice wierzą, że nową jakość przyniesie nowy trener Laurent Blanc. Oby mieli rację...

Autor: Bartek Fabiański

Źródło: Sport24.pl
Wyświetleń: 1358
Arboleda zostanie w Poznaniu? Następny »

Bros Dodał/a: Bros
Napisał/a 662 artykułów
Aktualna ocena: 5
kliknij aby ocenić
 
Komentarze
Piola
Piola [629/1887] 2010/06/25 09:32
No właśnie jak drużyna Francji prawie przypomina kolorem skóreczki reprezentacje krajów afrykańskich to też ich gra jest taka a nie inna - z całym szacunkiem do zespołów afrykańskich.
Naprawdę ani Francja ani Włosi się nie popisali w tych mistrzostwach - im nie pasował ten klimat i ta szerokość geograficzna :-) he he he
W drużynach gdzie nie ma zgrania nigdy nie będzie wynikuuu nigdy - tylko czemu oni o tym wiedzą i nic z tym nie robią - trzeba im zatrudnić więcej psychologów!!! Konflikty w drużynie niestety odbiły się na wynikach ale jak można tak robić gdy gra się o najwyższą stawkę - do choinki przecież to nie małolaty a ludzie dorośli i oni nie mogą tego zrozumieć???? to mają za swoje! o revair france!
Zgłoś naruszenie
Ocena: 4.27

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Komentuj
Login:
E-mail: (opcjonalnie)
Kod z obrazka:
Oceń:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
0.6708 -
Firma w holdingu PMPG