Piłka Nożna Sport24.pl » Piłka Nożna » Aktualności
Felieton: Do piekła i z powrotem
2010/08/08 17:10

Felieton
SPORT24.PL
Zachwycał grą, zniszczyły go alkohol i depresja. Zawsze otoczony grupą kumpli z rodzinnego Gateshead, z którymi balował dzień i noc. Gdy upadł na dno został sam.
Paul Gascoigne wychował się na robotniczych przedmieściach Newcastle, szarej dzielnicy, gdzie wszystkie domki wyglądają podobnie. Koledzy z podwórka wspominają, że od zawsze żył na całego. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w miejscowym Redheugh Boys Club, skąd trafił do Newcastle. Jednak prawdziwą sławę przyniósł mu dopiero transfer do Tottenhamu Hotspur. Jednym z warunków jakie postawił Paul podczas negocjacji z klubem z White Hart Lane, była wycieczka do Londynu dla siebie oraz kilku kumpli. Działaczom tak bardzo zależało na transferze, że zaproponowali podmiejski pięciogwiazdkowy hotel Hadley Wood. Trzydniowa impreza omal nie zakończyła się zerwaniem negocjacji. Szef Tottenhamu usłyszał jednak od Gascoigne - Paul i jego koledzy dziękują za najlepsze trzy dni w swoim życiu. Wybaczył.
Szybko stał się jednym z najważniejszych zawodników reprezentacji. Z mundialu we Włoszech wrócił jako bohater. W półfinale z Niemcami zobaczył żółtą kartkę, która eliminowała go z występu w ewentualnym finale. Zdjęcie zapłakanej twarzy Paula było we wszystkich gazetach opatrzone tytułem - Oto najdzielniejszy syn narodu. Z Włoch powrócił też z przydomkiem jak z kreskówki - Gazza. Był ulubieńcem kibiców, przez co fani wybaczali mu częste wybryki. Ekscentryczne zachowanie stało się jego znakiem firmowym jeszcze przed mundialem w Italii. W czołówce poprzedzającej mecze reprezentacji, nie przedstawił się jak inni zawodnicy. Powiedział: "Pieprzony onanista" - co można było odczytać z ruchu jego warg.
W 1992 roku trafił do Lazio Rzym. Kwota transferu 8,5 miliona funtów była w tamtym czasie zawrotna. Gascoigne nie zaistniał we Włoszech z powodu częstych kontuzji. Przez trzy lata gry zdobył ledwie siedem bramek. Kibice zapamiętali zabawną scenkę z meczu Lazio z Genuą. Brutalnie sfaulowany padł na murawę. Wokół niego zebrała się grupka piłkarzy rywali, chcąc zobaczyć jak poważny jest to uraz. Paul poudawał chwilę, po czym wstał i podziękował za troskę, ściskając dłoń każdego z nich. Słynne były też wywiady "Gazzy" dla włoskiej telewizji. Na pytanie dziennikarzy, zawodnik zwykł bekać do mikrofonu... Włosi z ulgą sprzedali go Glasgow Rangers. W protestanckiej części miasta stał się bożyszczem. Wszystko za sprawą prowokacji pod adresem kibiców Celticu podczas Old Firm Derby. Za wybryki płacił kary, którymi wcale się nie przejmował. Zwłaszcza, że na sam alkohol potrafił wydawać kilka tysięcy funtów miesięcznie.
Kilkanaście dni przed Euro'96 rozgrywanym w Anglii, wybuchł skandal. Prasa drukowała zdjęcia zawodników, którzy podczas tournée po Azji w niewybredny sposób świętowali 29 urodziny Paula. Piłkarze przywiązywali się do fotela dentystycznego, gdzie sączyli podawane im do ust drinki. Gascoigne nawiązał do całego zajścia już podczas samego Euro. Po strzeleniu efektownej bramki Szkotom, położył się za bramką, a koledzy polewali mu twarz z bidonów.
Z czasem coraz głośniej było o jego problemach z alkoholem. Między innymi dlatego nie znalazł się w kadrze na mistrzostwa świata we Francji. Po decyzji selekcjonera Glena Hoddle, piłkarz zdecydował się na kurację odwykową. Szybko dopadł go drugi demon - depresja. Najbardziej bał się wracać do domu. Trenował najpierw z pierwszą drużyną, a następnie z juniorami. Byle tylko nie czuć samotności. Kolejne kluby, kolejne odwyki. Gascoigne tułał się po świecie. Grał nawet w chińskim drugoligowcu - Gansu Tianma.
"Gazza" powtarzał, że nigdy nie odmówił autografu, równie chętnie stawiał drinki i rozdawał swój majątek. Z żoną rozwiódł się w 1998 roku. Kilka lat wcześniej przyznał się do przemocy fizycznej wobec niej, a prasę obiegły jej zdjęcia z podbitym okiem. Kilkukrotnie próbował popełnić samobójstwo. W hotelu Hilton Gateshead zamówił do pokoju nóż rzeźnicki. Obsługa mu go nie zaniosła i zawiadomiła policję. Kilka miesięcy później połknął tabletki nasenne. W wywiadzie dla "The Sun" przyznał - Czułem jak powoli odpływam. Sześciu policjantów wyciągnęło mnie już prawie martwego z wanny.
Pomoc piłkarzowi zaoferował Eric Clapton, który samemu wygrał z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Gascoigne cały czas dostaje też tysiące listów od kibiców, którzy nie zapomnieli "Gazzy". W 2007 roku wydał autobiografię "Moja droga do piekła i z powrotem". Jednak czy rzeczywiście uda mu się pokonać nałóg?
Szybko stał się jednym z najważniejszych zawodników reprezentacji. Z mundialu we Włoszech wrócił jako bohater. W półfinale z Niemcami zobaczył żółtą kartkę, która eliminowała go z występu w ewentualnym finale. Zdjęcie zapłakanej twarzy Paula było we wszystkich gazetach opatrzone tytułem - Oto najdzielniejszy syn narodu. Z Włoch powrócił też z przydomkiem jak z kreskówki - Gazza. Był ulubieńcem kibiców, przez co fani wybaczali mu częste wybryki. Ekscentryczne zachowanie stało się jego znakiem firmowym jeszcze przed mundialem w Italii. W czołówce poprzedzającej mecze reprezentacji, nie przedstawił się jak inni zawodnicy. Powiedział: "Pieprzony onanista" - co można było odczytać z ruchu jego warg.
W 1992 roku trafił do Lazio Rzym. Kwota transferu 8,5 miliona funtów była w tamtym czasie zawrotna. Gascoigne nie zaistniał we Włoszech z powodu częstych kontuzji. Przez trzy lata gry zdobył ledwie siedem bramek. Kibice zapamiętali zabawną scenkę z meczu Lazio z Genuą. Brutalnie sfaulowany padł na murawę. Wokół niego zebrała się grupka piłkarzy rywali, chcąc zobaczyć jak poważny jest to uraz. Paul poudawał chwilę, po czym wstał i podziękował za troskę, ściskając dłoń każdego z nich. Słynne były też wywiady "Gazzy" dla włoskiej telewizji. Na pytanie dziennikarzy, zawodnik zwykł bekać do mikrofonu... Włosi z ulgą sprzedali go Glasgow Rangers. W protestanckiej części miasta stał się bożyszczem. Wszystko za sprawą prowokacji pod adresem kibiców Celticu podczas Old Firm Derby. Za wybryki płacił kary, którymi wcale się nie przejmował. Zwłaszcza, że na sam alkohol potrafił wydawać kilka tysięcy funtów miesięcznie.
Kilkanaście dni przed Euro'96 rozgrywanym w Anglii, wybuchł skandal. Prasa drukowała zdjęcia zawodników, którzy podczas tournée po Azji w niewybredny sposób świętowali 29 urodziny Paula. Piłkarze przywiązywali się do fotela dentystycznego, gdzie sączyli podawane im do ust drinki. Gascoigne nawiązał do całego zajścia już podczas samego Euro. Po strzeleniu efektownej bramki Szkotom, położył się za bramką, a koledzy polewali mu twarz z bidonów.
Z czasem coraz głośniej było o jego problemach z alkoholem. Między innymi dlatego nie znalazł się w kadrze na mistrzostwa świata we Francji. Po decyzji selekcjonera Glena Hoddle, piłkarz zdecydował się na kurację odwykową. Szybko dopadł go drugi demon - depresja. Najbardziej bał się wracać do domu. Trenował najpierw z pierwszą drużyną, a następnie z juniorami. Byle tylko nie czuć samotności. Kolejne kluby, kolejne odwyki. Gascoigne tułał się po świecie. Grał nawet w chińskim drugoligowcu - Gansu Tianma.
"Gazza" powtarzał, że nigdy nie odmówił autografu, równie chętnie stawiał drinki i rozdawał swój majątek. Z żoną rozwiódł się w 1998 roku. Kilka lat wcześniej przyznał się do przemocy fizycznej wobec niej, a prasę obiegły jej zdjęcia z podbitym okiem. Kilkukrotnie próbował popełnić samobójstwo. W hotelu Hilton Gateshead zamówił do pokoju nóż rzeźnicki. Obsługa mu go nie zaniosła i zawiadomiła policję. Kilka miesięcy później połknął tabletki nasenne. W wywiadzie dla "The Sun" przyznał - Czułem jak powoli odpływam. Sześciu policjantów wyciągnęło mnie już prawie martwego z wanny.
Pomoc piłkarzowi zaoferował Eric Clapton, który samemu wygrał z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Gascoigne cały czas dostaje też tysiące listów od kibiców, którzy nie zapomnieli "Gazzy". W 2007 roku wydał autobiografię "Moja droga do piekła i z powrotem". Jednak czy rzeczywiście uda mu się pokonać nałóg?
Bartek Fabiański
Źródło: sport24.pl
Wyświetleń: 1767
Aktualna ocena:
5
kliknij aby ocenić
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ










Blipnij








