Piłka Nożna Sport24.pl » Piłka Nożna » Aktualności
Drogba - dar Afryki
2010/08/19 17:18

Felieton
SPORT24.PL
Jest napastnikiem stworzonym do gry na Wyspach. Szybkość, siła, atletyczna budowa ciała - to wszystko sprawia, że Didier Drogba błyskawicznie pnie się w klasyfikacji strzeleckiej wszechczasów Chelsea Hat – trick w pierwszej kolejce nowego sezonu jest zapowiedzią – To znów będzie mój rok!
Bardzo szybko otrzymał lekcję samodzielności. Mając zaledwie pięć lat musiał opuścić rodzinny Abidżan. Rodzice wysłali go do Francji z ogarniętej wojną domową ojczyzny. Tam zaopiekował się nim wujek - Michel Goby - piłkarz Stade Brest. Lot był dla młodego Didiera niezwykłym przeżyciem - Rodzice ledwo uzbierali na bilet. Jako pięciolatek musiałem podróżować sam. Pamiętam, że na szyi miałem tabliczkę z nazwiskiem i informacją kto odbierze mnie w Paryżu - wspomina. Jako piętnastolatek trafił do półzawodowego zespołu Levallois - Perret na przedmieściach Paryża. Drogba dbał też o wykształcenie.
Po ukończeniu szkoły średniej studiował księgowość. Pierwszy profesjonalny kontrakt podpisał mając dopiero dwadzieścia jeden lat. Właśnie wtedy spotkał Marca Westerloppe, który ukształtował go piłkarsko. Po trzech latach gry w drugoligowym Le Mans, trafił do EA Guingamp. Tam jego talent eksplodował. 17 bramek Drogby dało klubowi najwyższe w historii siódme miejsce w Ligue 1. Był na ustach całej Francji. A to był dopiero początek.
Po transferze do Olympique Marsylia, usłyszała o nim Europa. Drogba strzelał bramki jak na zawołanie. Bardzo szybko zdobył serca kibiców - Marsylia od dawna była w moim sercu. Kiedy Założyłem biało-błękitną koszulkę, obiecałem sobie, że zostanę tu aż do emerytury - mówił. Przebojowy napastnik wpadł w oko Jose Mourinho, który ściągnął go do Chelsea. Portugalczyk interesował się snajperem już wcześniej. Chciał jego transferu do FC Porto. Na przeszkodzie stanęła wówczas zaporowa kwota zażądana przez OM. Początki na Wyspach nie były łatwe. Drogba miał problemy z przystosowaniem się do angielskiego stylu gry. Również kibice zachowywali rezerwę do napastnika WKS - czasem nawet szydzili z niego, gdy padał na murawę po ostrym wejściu rywala. Didier rozważał odejście, ale po rozmowach z rodziną i agentem zdecydował zostać na Stamford Bridge. Dziś jest jedną z największych gwiazd Premier League. W 261 meczach dla Chelsea Londyn strzelił już 134 bramki!
W reprezentacji jest kimś więcej niż tylko zawodnikiem. Podczas Pucharu Narodów Afryki w 2008 roku występował w podwójnej roli piłkarza i asystenta trenera. Tak został zgłoszony do turnieju. Nie był to pierwszy taki przypadek. Kilka lat wcześniej w podwójnej roli występował też George Weah - jedyny Afrykańczyk wybrany najlepszym piłkarzem FIFA w 1995 roku.
W ojczyźnie jest niemal bogiem. Drogbomania rozgorzała już dobrych kilka lat temu i jej końca nie widać. Podczas każdego meczu Chelsea ulice pustoszeją. Imieniem Drogby nazwano jedną z ulic w Abidżanie. Wódź plemienia zamieszkującego dzielnicę poślubił kobietę, która obchodzi urodziny 11 marca, czyli tego samego dnia co Drogba. A dwóm synom dał na imię Didier. Wybrzeże oszalało na jego punkcie - dyskoteki pobił taniec naśladujący ruchy piłkarza - Drogbacite. Niezwykle popularne jest piwo "Drogba" sprzedawane w litrowych butelkach. Uwielbienie to efekt nie tylko fantastycznych dokonań boiskowych. Rodacy doceniają jego działalność charytatywną.
Pieniądze z kontraktu reklamowego z Pepsi przekazał na budowę szpitalu w rodzinnym Abidżanie. Założył fundację po śmierci brata najlepszego przyjaciela. Chłopak zachorował na białaczkę, a w stolicy nie było szpitala z odpowiednią specjalistyczną aparaturą. Pomaga nie tylko w ojczyźnie. Fundacja wspierała poszkodowanych w powodziach w Burkina Faso czy Senegalu. Dziś wszystkie wpływy z kontraktów reklamowych przeznacza na pomoc i rozwój. Drogba potrafił zjednoczyć rodaków. Po historycznym, pierwszym awansie na mundial w 2006 roku, apelował o zakończenie wojny domowej. Doprowadził do meczu z Madagaskarem, uważanym za bastion rebeliantów Bouake.
W ojczyźnie już na zawsze będzie bohaterem. Dla rodaków jest kimś więcej niż piłkarzem – jest człowiekiem-symbolem, który jednoczy jak nikt inny.
Po ukończeniu szkoły średniej studiował księgowość. Pierwszy profesjonalny kontrakt podpisał mając dopiero dwadzieścia jeden lat. Właśnie wtedy spotkał Marca Westerloppe, który ukształtował go piłkarsko. Po trzech latach gry w drugoligowym Le Mans, trafił do EA Guingamp. Tam jego talent eksplodował. 17 bramek Drogby dało klubowi najwyższe w historii siódme miejsce w Ligue 1. Był na ustach całej Francji. A to był dopiero początek.
Po transferze do Olympique Marsylia, usłyszała o nim Europa. Drogba strzelał bramki jak na zawołanie. Bardzo szybko zdobył serca kibiców - Marsylia od dawna była w moim sercu. Kiedy Założyłem biało-błękitną koszulkę, obiecałem sobie, że zostanę tu aż do emerytury - mówił. Przebojowy napastnik wpadł w oko Jose Mourinho, który ściągnął go do Chelsea. Portugalczyk interesował się snajperem już wcześniej. Chciał jego transferu do FC Porto. Na przeszkodzie stanęła wówczas zaporowa kwota zażądana przez OM. Początki na Wyspach nie były łatwe. Drogba miał problemy z przystosowaniem się do angielskiego stylu gry. Również kibice zachowywali rezerwę do napastnika WKS - czasem nawet szydzili z niego, gdy padał na murawę po ostrym wejściu rywala. Didier rozważał odejście, ale po rozmowach z rodziną i agentem zdecydował zostać na Stamford Bridge. Dziś jest jedną z największych gwiazd Premier League. W 261 meczach dla Chelsea Londyn strzelił już 134 bramki!
W reprezentacji jest kimś więcej niż tylko zawodnikiem. Podczas Pucharu Narodów Afryki w 2008 roku występował w podwójnej roli piłkarza i asystenta trenera. Tak został zgłoszony do turnieju. Nie był to pierwszy taki przypadek. Kilka lat wcześniej w podwójnej roli występował też George Weah - jedyny Afrykańczyk wybrany najlepszym piłkarzem FIFA w 1995 roku.
W ojczyźnie jest niemal bogiem. Drogbomania rozgorzała już dobrych kilka lat temu i jej końca nie widać. Podczas każdego meczu Chelsea ulice pustoszeją. Imieniem Drogby nazwano jedną z ulic w Abidżanie. Wódź plemienia zamieszkującego dzielnicę poślubił kobietę, która obchodzi urodziny 11 marca, czyli tego samego dnia co Drogba. A dwóm synom dał na imię Didier. Wybrzeże oszalało na jego punkcie - dyskoteki pobił taniec naśladujący ruchy piłkarza - Drogbacite. Niezwykle popularne jest piwo "Drogba" sprzedawane w litrowych butelkach. Uwielbienie to efekt nie tylko fantastycznych dokonań boiskowych. Rodacy doceniają jego działalność charytatywną.
Pieniądze z kontraktu reklamowego z Pepsi przekazał na budowę szpitalu w rodzinnym Abidżanie. Założył fundację po śmierci brata najlepszego przyjaciela. Chłopak zachorował na białaczkę, a w stolicy nie było szpitala z odpowiednią specjalistyczną aparaturą. Pomaga nie tylko w ojczyźnie. Fundacja wspierała poszkodowanych w powodziach w Burkina Faso czy Senegalu. Dziś wszystkie wpływy z kontraktów reklamowych przeznacza na pomoc i rozwój. Drogba potrafił zjednoczyć rodaków. Po historycznym, pierwszym awansie na mundial w 2006 roku, apelował o zakończenie wojny domowej. Doprowadził do meczu z Madagaskarem, uważanym za bastion rebeliantów Bouake.
W ojczyźnie już na zawsze będzie bohaterem. Dla rodaków jest kimś więcej niż piłkarzem – jest człowiekiem-symbolem, który jednoczy jak nikt inny.
Bartek Fabiański
Źródło: sport24.pl
Wyświetleń: 1395
Aktualna ocena:
5
kliknij aby ocenić
NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ










Blipnij








