Piłka Nożna Sport24.pl » Piłka Nożna » Aktualności
A A A Drukuj Kanały RSS

Felieton: Złota Jedenastka

2012/02/09 19:10
Felieton: Złota Jedenastka

Przedstawiamy Państwu debiutancki cykl felietonów Marcina Nowoka pt. Wielkie chwile futbolu. Autor postara się Państwu przybliżyć niezapomniane wydarzenia z dziejów piłki nożnej. Zachęcamy do lektury !

Był październik roku 1956 kiedy radzieckie czołgi pojawiły się na ulicach Budapesztu, aby stłumić powstanie węgierskich robotników. W tym czasie piłkarze Honvedu Budapeszt stanowiący trzon reprezentacji Węgier przebywali na meczu Pucharu Europy w Bilbao. Długo zastanawiali się, czy wracać do socjalistycznej ojczyzny ogarniętej wojskową zawieruchą. W końcu trzej z nich – Ferenc Puskas, Zsoltan Czibor i Sandor Kocsis – zdecydowali się pozostać na Zachodzie. W tych dramatycznych okolicznościach nadszedł kres jednej z najlepszych drużyn w historii futbolu, którą określa się dziś mianem Złotej Jedenastki.


Mając w pamięci niedawno wyrównany rekord wspaniałej reprezentacji Hiszpanii 35 meczów bez porażki trzeba zaznaczyć, że w latach 1950-54 Węgrzy byli niepokonani w trzydziestu dwóch spotkaniach. Przez pół wieku, tylko Brazylia była w stanie pobić ten wyczyn, co wydaje się nieprawdopodobne. Zresztą porównań między dzisiejszą reprezentacją Hiszpanii, a Złotą Jedenastką jest więcej. Wybitni piłkarze wyprzedzający swoją epokę, nieosiągalny dla innych styl gry, nowe rozwiązania taktyczne. Różnica klas między nimi, a innymi drużynami była podobna tak wtedy w przypadku Węgrów, jak i dziś w przypadku Hiszpanów. Z jednym wyjątkiem – Węgrzy nigdy nie zostali mistrzami świata.  Choć był to cel nadrzędny budowanej od zakończenia wojny reprezentacji, to w ostatnim, najważniejszym dla nich meczu nie sprostali Niemcom podczas finału Mistrzostw Świata w Szwajcarii w 1954 roku. Widać już wtedy obowiązywała zasada, którą zdefiniował trzydzieści lat później angielski internacjonał Gary Lineker, jakoby futbol był taką dziwną grą, w której po boisku biega 22 zawodników, a na końcu i tak wygrywają Niemcy.

Mistrzowie olimpijscy

Tuż po wojnie w węgierskim sporcie nastąpiła rewolucja, która miała wynieść na szczyty ich sportowców. Szybko okazało się, że największe nadzieje budzą piłkarze. Trenerem reprezentacji został Gustav Sebes. Realia w państwach socjalistycznych były wówczas takie, że Sebes został nominowany na to stanowisko z ramienia partii komunistycznej, będąc jednocześnie prezesem Węgierskiego Komitetu Olimpijskiego oraz dzierżąc tekę wiceministra do spraw sportu. Swoją reprezentację skupił wokół trenowanego przez siebie wojskowego klubu Honved Budapeszt, gdzie stworzył najlepszy wtedy zespół na Węgrzech z Puskasem i Kocsisem w składzie. Obok wymienionej dwójki skład reprezentacji uzupełniali: bramkarz Gyula Grosics, obrońcy Jeno Buzansky, Gyula Lorant, Mihaly Lantos, pomocnicy Jozsef Zakarias i Jozsef Bozsik a w linii ataku grali Laszlo Budai, Ferenc Puskas, Sandor Kocsis, Nandor Hidekguti i Zsoltan Czibor. W 1952 roku w Helsinkach Węgrzy zostali mistrzami olimpijskimi pokonując w finale Jugosławię 2-0. W owym czasie jednak sukcesy piłkarzy na olimpiadzie nie odbijały się szerokim echem. Próbowano dewaluować tego rodzaju sukces tym bardziej, że były ku temu przesłanki, bowiem najlepsze reprezentacje zupełnie odpuszczały igrzyska koncentrując się na Mistrzostwach Świata.

Mecz stulecia


Chcąc więc zakpić z Węgrów i pokazać, co w futbolu znaczy mistrz olimpijski, na towarzyski mecz zaprosili ich dumni Anglicy. Spotkanie, które przeszło do historii jako „mecz stulecia” odbyło się 25 listopada 1953 roku na stadionie Wembley. Węgry wygrały 6-3, a hattrickiem popisał się Hidekguti. Anglicy, dla których była to pierwsza w historii porażka u siebie z zespołem spoza wysp zostali znokautowani. To, co tego dnia pokazali Węgrzy zaszokowało cały świat. Przecież w reprezentacji Anglii grały gwiazdy światowego formatu. Okazało się że węgierski trener zrewolucjonizował taktykę. Węgrzy grali ustawieniem 4-2-4 . Każdy gracz miał ściśle przypisane zadania. Środkowy napastnik Nandor Hidekguti cofał się do linii pomocy stając się ofensywnym pomocnikiem i reżyserem gry. Z kolei linię obrony wpierał defensywny pomocnik Zakarias. Ten manewr spowodował, że Anglicy biegali bez celu po boisku nie bardzo wiedząc kogo w danej chwili kryć. W rewanżu na Nepstadionie w Budapeszcie Węgry ograli Anglię 7-1.

Cud w Bernie

Spotkanie na Wembley było jednak jedynie przystankiem na drodze po Mistrzostwo Świata. Turniej w 1954 roku odbywał się w Szwajcarii. Już w swoim drugim meczu grupowym Węgry rozgromiły RFN 8-3 tracąc jednak Puskasa, którego niemiecki trener nakazał celowo faulować, aby wyeliminować go z dalszego udziału w turnieju jakby przeczuwając, że jeszcze na tym turnieju się spotkają.

Nie przeszkodziło to Węgrom w imponującym stylu awansować do finału, pozostawiając w pokonanym boju Brazylię i Urugwaj, a więc kolejno wicemistrzów i mistrzów świata sprzed czterech lat. W wielkim finale, który do dziś w Niemczech nazywany jest „cudem w Bernie” ulegli jednak RFN 3-2, mimo że po 8 minutach prowadzili 2-0. Jeno Buzansky:

- Mieliśmy z kolegami taką zasadę w meczach ze słabszymi rywalami, do 2-0 gramy swoje, a później bawimy się grą. To nas zgubiło, w pewnym momencie to co robiliśmy z zamkniętymi oczami przez 4 lata nagle przestało nam wychodzić - powiedział o tamtym spotkaniu Jeno Buzansky

W tym spotkaniu zagrał już na własną prośbę wciąż kulejący Puskas. Mecz ten okazał się wielkim sukcesem Seppa Herbergera, trenera RFN. Nie zraził się porażką w pierwszym meczu z Węgrami, w którym wystawił rezerwy, doskonale zneutralizował najsilniejsze punkty finałowych rywali i wpoił swoim podopiecznym, że Węgrzy są do pokonania. Świat poznał niemiecką solidność, konsekwencję i walkę do końca z czego później słynęli i słyną do dziś. W dodatku Niemcom sprzyjało szczęście bowiem w dniu finału, tak jak sobie wymarzyli od rana padał deszcz przez, co na podmokłej murawie węgierscy zawodnicy nie mogli w pełni pokazać swojej kombinacyjnej, szybkiej gry. Podobne szczęście dopisze im 20 lat później podczas meczu z Polską w półfinale Mistrzostw Świata’74.

Złota Jedenastka zmieniła myślenie o futbolu i przyśpieszyła jego rozwój. Miała nie tylko wybitnych piłkarzy, ale również trenera – genialnego stratega potrafiącego nowocześnie spojrzeć na futbol. Wprowadzonego przez niego nowinki taktyczne z wykorzystaniem po raz pierwszy ofensywnego i defensywnego pomocnika, pozwalają uznać reprezentację Węgier za prekursorów „futbolu totalnego”. Wielka Brazylia z Pele, która 4 i 8 lat później  sięgnęła po Puchar Świata korzystała z udoskonalonej taktyki węgierskiej, zaś trójka węgierskich „zdrajców narodu” przez lata tworzyła jeszcze historię futbolu. Puskas w Realu Madryt, a Kocsis i Czibor w Barcelonie.


Źródło: własne
Wyświetleń: 557
« Poprzedni T-M E: Górnik wygrywa w sparingu T-M E: Lech pokonuje Mistrza Chin Następny »

Marcin-N Dodał/a: Marcin-N
Napisał/a 38 artykułów
Aktualna ocena: 5
kliknij aby ocenić
 
Komentarze
Kasia-C
Kasia-C [15/6007] 2012/02/10 11:43
Bardzo ładnie..:)
Zgłoś naruszenie
Ocena: 3.67

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Komentuj
Login:
E-mail: (opcjonalnie)
Kod z obrazka:
Oceń:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
2.4361 -
Firma w holdingu PMPG