Piłka Nożna Sport24.pl » Piłka Nożna » Aktualności
A A A Drukuj Kanały RSS

Ulatowski: Odbudować twierdzę Lubin

2008/02/23 12:41
Ulatowski: Odbudować twierdzę Lubin
Ulatowski Rafał
ASInfo

Dzisiaj, po ponad dwóch miesiącach przerwy, wraca pierwszoligowa piłka do Lubina. Rozgrywki powracają w wielkim stylu, bo aktulany mistrz Polski, Zagłębie Lubin, podejmuje GKS Bełchatów, czyli wicemistrza naszego kraju. Spostrzeżeniami i refleksjami na temat tego meczu, dzieli się trener Rafał Ulatowski.

Udziela się już stres przed pierwszym meczem?
Rafał Ulatowski: - Myślę, że tej rundzie w miejsce stresu pojawia się taka niecierpliwość. Chciałbym, żeby premierowe spotkanie było za nami. Zobaczyć, czy to, co przepracowaliśmy na tych trzech obozach, poszło w tę stronę, w którą ja chciałem, żeby poszło. Nie ma żadnych pesymistycznych przesłanek, ja uważam, że jesteśmy w dobrej formie. Cieszy mnie, że po chłopcach widać, że nie mogą się już doczekać ligowej premiery.

To znaczy, że masz dobre przeczucia, nie masz dylematów, że coś nie poszło dobrze na tych obozach?
- Raczej przeciwnie, śnią mi się miłe rzeczy, związane z moimi piłkarzami. Myślę o nich cały czas, więc w szatni krążą już nawet anegdotki (śmiech). Nie martwię się co będzie jutro, bo wierzę w chłopaków.
Ile razy rozgrywałeś w głowie pojedynek z Bełchatowem?
- Dla mnie znak zapytania stanowił występ Ujka. Od tego uzależniałem ewentualną taktykę Bełchatowa. Nie mogliśmy zliczyć kartek, którymi został ukarany napastnik GKS-u. Okazało się jednak, że zagra. Myślę, że to dobrze, bo Mariusz jest dobrym piłkarzem, a skoro wraca do swojego byłego klubu, będzie chciał się tutaj pokazać. Bełchatów z Ujkiem jest inny i bez niego też jest zupełnie inny. Kiedy gra Ujek, GKS jest zespołem bardzo agresywnym, czasami założy pressing na połowie przeciwnika. Bełchatów gra w ofensywnym stylu, bo tak ich ustawia trener Orest Lenczyk. Zapowiada się dobre widowisko.

Ale Bełchatów z wiosny zeszłego sezonu i ten z jesieni, to nie jest ta sama drużyna.
- My też jesteśmy trochę innym zespołem. Zastanawiałem się, jaka jest tego przyczyna, że mistrz i wicemistrz Polski, zamiast na szczycie tabeli są na miejscach szóstym i siódmym. To złożony problem i na razie nie będę się dzielił moimi spostrzeżeniami. Myślę, że te animozje między Bełchatowem a Lubinem odeszły już w zapomnienie. Ostatnio wygraliśmy w Superpucharze i w lidze, jesteśmy więc na plusie i zrobimy wszystko, żeby tę passę podtrzymać.
W zeszłym sezonie z Bełchatowem do ostatniej kolejki rywalizowaliśmy o miano najlepszej drużyny. W Królikarni fani tej drużyny powitali nas gwizdami. Mecz stwarza możliwość udowodnienia im naszej wyższości.
- Bełchatowianie mieli już swoje dwie szanse, przegrali w Superpucharze i w lidze. Jutro musi być podobnie.

Czy dwa ostatnie zwycięstwa sprawiają, że mamy psychologiczną przewagę nad naszymi rywalami?
- Nie sądzę, okres przerwy między rundami, resetuje raczej umysły. To co działo się w zeszłym roku, ma się nijak do tego co będzie w Nowym Roku. Nowa runda, zespoły przystępują do niej po dwóch miesiącach przygotowań i boisko zweryfikuje wszystko. W naszej konfrontacji smaczku dodaje fakt, że trener Lenczyk ma o wiele dłuższy staż pracy ode mnie. Jestem ciekaw jak wypadnie mój bezpośredni pojedynek, z tak doświadczonym szkoleniowcem.

Miałeś kiedyś okazję rozmawiać z trenerem Lenczykiem?
- Kiedy trener był u nas, to chwilkę sobie porozmawialiśmy w pokoju trenerskim. Ale to dosłownie zdanie, czy dwa. Pana Lenczyka darzę olbrzymim szacunkiem i w jego wieku chciałbym być jeszcze w takiej formie fizycznej i psychicznej.

Czy uważasz, że zmieszanie wokół drużyny Bełchatowa, będzie miało wpływ na postawę naszych przeciwników w jutrzejszym meczu?
- Ja myślę, że nie, bo problemy zostawia się w szatni. Na boisko wychodzi się po to, żeby wygrać mecz. To czy Matusiak mógł przyjść, czy nie, a czy Garguła mógł odejść, to nie będzie miało wpływu na postawę zespołu. Jak znam Łukasza, to wiem, że będzie grał o to, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Pomocnik będzie dodatkowo zmotywowany tym, że przecież jest w tej kadrze, która zmierzy się z Estonią. Tak samo sytuacja ma się u nas z Michałem Golińskim. Z kolei Maciek Iwański będzie starał się udowodnić, że miejsce w kadrze należy się właśnie jemu.

Zagłębie wiosną będzie silniejsze od drużyny, która grała jesienią?
- Straciliśmy Wojtka Łobodzińskiego i Andrzej Szczypkowski. Doszedł Mate Lacić i Radek Janukiewicz. Myślę, że przez transfer Wojtka wzrosną notowania Szymona Pawłowskiego, Dawida Plizgi i Rui Miguela, bo oni są zawodnikami, którzy będą grali na tej pozycji. Mamy swój styl, pracowaliśmy nad tym, żeby nie było jakichś wpadek. Każdy może rozpoznać, że mocną stroną Zagłebia jest gra środkowej linii. Znak zapytania stawiam na razie przy skuteczności napastników, ale wierzę, że nie powtórzą takiej rundy, jaką mieli ostatnio. Zarówno "Włodar", jak i "Chałbik" mają dodatkowe cele: Piotrek chce ustrzelić setnego gola w lidze, natomiast Michał chce się zbliżyć do tego wyniku.

A gdyby, odpukać, ich skuteczność się nie poprawiała?
- O tym będziemy rozmawiać później. Wtedy będzie powód, żeby szukać innych rozwiązań. Ja wierzę, że wszystko wypali, a Piotrek i Michał znowu będą tymi "golleadorami".

W jaki sposób będziesz motywował chłopaków przed jutrzejszym meczem?
- Cały czas tak samo, spotykamy się na odprawach, rozmawiamy sobie o przeciwniku, dyskutujemy o swoich słabszych i mocniejszych stronach. Pracowaliśmy dwa miesiące, aby pewne braki wyeliminować, w niektórych momentach są one jeszcze widoczne. Najważniejsze jednak, że mamy inteligentnych piłkarzy, którzy wiedzą, co zrobić, żeby było lepiej.

Czy oni wiedzą już, który z nich wybiegnie w podstawowym składzie?
- Mam dziewięciu pewniaków i oni wiedzą, że zagrają. Natomiast przy dwóch pozycjach pozostaje wciąż niepewność, ja mam ją rozwiązaną, ale chcę, żeby oni wywalczyli na ostatnim treningu to miejsce w składzie.

Czy może się zdarzyć, że ten ostatni trening zmieni Twoją koncepcję?
- Koncepcji składu na pewno nie. Te dwa miejsca mogą się zmienić. Każdy miał szansę, żeby się pokazać, każdy walczył o miejsce na sto procent. To, że dziś wyjdzie ten, a nie tamten, nie oznacza, że to już jest żelazna jedenastka, a pozostali są rezerwowymi - wszystko się może zmienić w zależności od sytuacji na boisku. Cieszy mnie fakt, że na każdą pozycję mam po kilku zawodników. Nie będzie problemów, kiedy kogoś wykluczą kartki, czy kontuzja. Przypominam, że w kwietniu gramy dziewięć meczów i wszyscy będą potrzebni do tego, żeby przyczynić się do wywalczenia Pucharu Polski.

To znaczy, że Manuel Arboleda też?
- Powiedziałem, że wszyscy, a Mani jest w kadrze pierwszego zespołu i kiedy będzie trzeba, wspomoże zespół.

A młodzi piłkarze?
- Młodzi również będą potrzebni. Tej piątce, która była z nami na zgrupowaniach, ja nie zamykam drogi do pierwszego składu. W przyszłym tygodniu dwóch zawodników zacznie codzienne treningi z pierwszym zespołem.

Którzy to piłkarze?
- Oni muszą się najpierw tego dowiedzieć.

Czy to dobrze, że zaczynamy ligę od mocnego akcentu?
- Ja to stwierdzę po meczu, jak wygramy, to znaczy, że dobrze. Jeśli przegramy, to można będzie pomyśleć, że lepiej było na początku zagrać z kimś słabszym. Liga jest wyrównana, kilka zespołów walczy o miejsce na podium, kilka zespołów spada ze względu na degradację. Presji psychicznej nie będzie widać u piłkarzy, bo tytuł jest praktycznie przesądzony, a zespoły spadną, bo zostały zdegradowane. Kadrowicze będą mogli skupić się na swojej grze, żeby trenerowi Beenhakkerowi dać powód do powołania. Może to być ktoś, kto do tej pory nie został doceniony. Jest trzynaście meczów w lidze, trzynaście razy można zagrać na bardzo wysokim poziomie i przekonać selekcjonera do tego, żeby powołał zawodnika na Mistrzostwa Europy.

W jaki sposób przekonywałbyś kibiców, że stać nas na wygraną z Bełchatowem?
- Mamy skład, który gra ze sobą od pół roku, nie można więc powiedzieć, że gramy źle, bo nie jesteśmy zgrani. Znamy się, znamy nawzajem nasze mocne strony, nie myślimy o tym, że jesteśmy zdegradowani. Gramy o Puchar Polski i o to, żeby wygrać jak największą liczbę meczów w lidze. Idziemy do przodu, żeby zadowolić siebie i kibiców. Chcemy przywrócić blask twierdzy Lubin, odrodzimy ją na nowo!

Źródło: Sport24.pl/ASInfo
Wyświetleń: 1043
Arboleda zostanie w Poznaniu? Następny »

t-dylewski Dodał/a: t-dylewski
Napisał/a 3360 artykułów
Aktualna ocena: 0
kliknij aby ocenić
 
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Komentuj
Login:
E-mail: (opcjonalnie)
Kod z obrazka:
Oceń:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
5.8402 -
Firma w holdingu PMPG